Polityka i spoleczenstwo

Dramat Czarnka! TYCH słów o Tusku może żałować, prezes już się odciął. „Jest rozbieżność”

11 stycznia 2026, 20:10465 wyswietlen
Udostępnij:

Przemysław Czarnek ma inne zdanie niż Jarosław Kaczyński. To bardzo symptomatyczne nieporozumienie. Na tle frakcyjnych walk w PiS, taka rozbieżność urasta do poważnego incydentu, który można różnie odczytywać. Bardzo pewnie czuje się Czarnek, chwaląc publicznie Donalda Tuska i do tego jeszcze wbrew opinii prezesa. Różnica zdań między wiceprezesem PiS, a Kaczyńskim, dotyczy oceny blokady reformy Państwowej Inspekcji Pracy przez premiera. Czarnek jakby nabrał wiatru w żagle od chwili, gdy na korytarzach Nowogrodzkiej jego nazwisko pojawiło się na liście pretendentów na fotel szefa partii. Jak informuje nasze źródło, ponoć sam Kaczyński namaścił byłego szefa resortu edukacji. – Z tym, że byłbym ostrożny z tymi przewidywaniami, bo u prezesa łaska pańska na pstrym koniu jeździ – dodaje informator. Czarnek przeciwko Kaczyńskiemu – Piekło zamarzło. Muszę pochwalić Tuska, że zastopował tę ustawę – mówił niedawno Czarnek, tłumacząc, że jego zdaniem „nie można wyposażyć inspektorów pracy w omnipotencje szkodliwe dla rynku usług i pracy”. Piekło zamarzło – pochwaliłem Tuska pic.twitter.com/JhzTwtNQAb — Przemysław Czarnek (@CzarnekP) January 7, 2026 Skoro z ust Czarnka padły tak sensacyjne słowa, to nic dziwnego, że o sprawę został zapytany Jarosław Kaczyński. – Tutaj jest pewna rozbieżność między tym, co ja sądzę, a tym, co sądzi profesor Przemysław Czarnek – stwierdził

Dramat Czarnka! TYCH słów o Tusku może żałować, prezes już się odciął. „Jest rozbieżność”

Przemysław Czarnek ma inne zdanie niż Jarosław Kaczyński. To bardzo symptomatyczne nieporozumienie. Na tle frakcyjnych walk w PiS, taka rozbieżność urasta do poważnego incydentu, który można różnie odczytywać.

Bardzo pewnie czuje się Czarnek, chwaląc publicznie Donalda Tuska i do tego jeszcze wbrew opinii prezesa. Różnica zdań między wiceprezesem PiS, a Kaczyńskim, dotyczy oceny blokady reformy Państwowej Inspekcji Pracy przez premiera. Czarnek jakby nabrał wiatru w żagle od chwili, gdy na korytarzach Nowogrodzkiej jego nazwisko pojawiło się na liście pretendentów na fotel szefa partii. Jak informuje nasze źródło, ponoć sam Kaczyński namaścił byłego szefa resortu edukacji.

Z tym, że byłbym ostrożny z tymi przewidywaniami, bo u prezesa łaska pańska na pstrym koniu jeździ – dodaje informator.

Czarnek przeciwko Kaczyńskiemu

– Piekło zamarzło. Muszę pochwalić Tuska, że zastopował tę ustawę – mówił niedawno Czarnek, tłumacząc, że jego zdaniem „nie można wyposażyć inspektorów pracy w omnipotencje szkodliwe dla rynku usług i pracy”.

Skoro z ust Czarnka padły tak sensacyjne słowa, to nic dziwnego, że o sprawę został zapytany Jarosław Kaczyński.

Tutaj jest pewna rozbieżność między tym, co ja sądzę, a tym, co sądzi profesor Przemysław Czarnek – stwierdził prezes dyplomatycznie na konferencji prasowej.

Kaczyński jest za budowaniem bezpiecznego rynku dla pracowników i podkreślił, że jest za uczciwym traktowaniem pracowników na rynku.

To, co wydaje się drobnym sporem o szczegóły polityki pracy, w rzeczywistości jest zmianą jakości w funkcjonowaniu PiS jako partii-monolitu. Dotychczas PiS słynął z tego, że nikt z prominentnych działaczy nie kwestionował publicznie opinii prezesa. Wszelkie spory bowiem były rozstrzygane za zamkniętymi drzwiami.

Publiczne pochwały pod adresem akurat premiera Tuska, to dla partii spory precedens. Nie tylko, dlatego że padły z ust przedstawiciela PiS, ale przede wszystkim, dlatego że zostały wypowiedziane otwarcie i bez oglądania się na lidera. Tak jakby „przekaz dnia” już przestał obowiązywać. Coś co stanowiło do niedawna kręgosłup komunikacyjny w PiS już nie ma znaczenia.

Strategiczny sprzeciw czy gra o władzę?

Przemysław Czarnek nie mówi „nie” Kaczyńskiemu bez konsekwencji dla własnej pozycji. Wręcz przeciwnie. Jego słowa można odczytać jako sondowanie granic własnej siły i poparcia wewnątrz partii. Poza tym, Czarnek uśmiecha się do partii, z którymi prezes nie chce mieć nic do czynienia. Jego niechęć do Brauna i Konfederacji, a w szczególności do Mentzena jest powszechnie znana. Czarnek natomiast nie jest taki jednoznaczny w sowich ocenach. Żeby tylko wrócić do władzy, wydaje się „elastyczniejszy” od prezesa. Wręcz gotowy na kompromisy oraz przekroczenie granic, których Kaczyński nie zamierza przekraczać.

I jeszcze jedno. Czarnek testuje swoją niezależność i próbę wykreowania własnej przestrzeni politycznej w partii. W kontekście rosnącej niepewności co do przyszłości Jarosława Kaczyńskiego, to sygnał, że wiceprezes partii żegna się z rolą biernego wykonawcy polityki prezesa. Czarnek jawi się jako postać, która mierzy się z własnym cieniem i cieniem prezesem jednocześnie. Publiczny sprzeciw wobec Kaczyńskiego wygląda jak sygnał, że w PiS zaczyna powoli kiełkować polityczna debata, która może przełożyć się na realne zmiany w hierarchii i strategii tej partii. I to jest być może najważniejsze wyzwanie dla prezesa czy potrafi zbudować nową jakość jedności, czy też okaże się, że jej era już powoli odpływa?

źródło: DoRzeczy/Wirtualna Polska

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz