Dramat Anny Popek, denerwuje ją WOŚP. "Atakują nas czerwone serduszka" - CrowdMedia
Anna Popek jest wyraźnie zniesmaczona kolejnym finałem WOŚP. Gwiazdka Telewizji Republika zamieściła pełny oburzenia wpis. - Masz wrażenie, że jeśli nie masz naklejki na kurtce, to nie pomagasz - mędrkuje prezenterka.

Anna Popek jest wyraźnie zniesmaczona kolejnym finałem WOŚP. Gwiazdka Telewizji Republika zamieściła pełny oburzenia wpis. – Masz wrażenie, że jeśli nie masz naklejki na kurtce, to nie pomagasz – mędrkuje prezenterka.
Ostrzegała przed Owsiakiem
Anna Popek nie po raz pierwszy zabiera głos przy okazji finału WOŚP. Dodajmy – jest to głos zupełnie nieistotny, ale gwiazda Telewizji Republika (tej samej, które rok temu nawoływała, by wpłacać na ich wozy transmisyjne, zamiast na fundację) najwyraźniej szuka atencji. Najpierw przypomnijmy słowa, które mówiła w ubiegłym roku. – Cenię sobie wolność wyboru i sumienia, a taką mam. Wspieram tych, którym ufam i wierzę w ich wartości. Nie uważam, żeby dobrą radą dla młodych ludzi było 'róbta, co chceta’ – przestrzegała młodzież przed dobrze znanym hasłem Jurka Owsiaka.
Tym razem Anna Popek przeżywa dramat w związku z serduszkami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, które są symbolem finałow już od 34 lat. – Dzisiaj niedziela dobroczynna. Część Polaków tradycyjnie będzie wrzucało do puszek na Owsiaka, a część – poruszona tragicznym losem zwierząt – będzie chciała je wspomóc. A wy do której części się zaliczacie? – zagaiła swoich fanów. Później było dużo „ciekawiej”.
Wszędzie te serduszka!
– Pomaganie to Twój wybór, a nie społeczny przymus. Dziś niedziela, w której z każdej strony atakują nas czerwone serduszka. Media mainstreamowe i otoczenie wywierają silną presję – masz wrażenie, że jeśli nie masz naklejki na kurtce, to nie pomagasz. Ale czy dobroć da się zamknąć w jednym schemacie? – filozofowała. Prezenterka Republiki zwróciła uwagę na inne formy wsparcia, które – wg mnie – nie zawsze są równie widoczne medialnie. – Pomaganie powinno płynąć z serca i wolnej woli, a nie z poczucia, że 'tak wypada’ lub że ktoś nas do tego zagrzewa przed kamerami. Istnieje mnóstwo dróg, by realnie zmienić czyjś los – napisała.
Pytanie nasuwa się samo – cóż szkodzi Annie Popek wykorzystać swoją medialność i swoją stację, by zacząć pomagać, nagłaśniać różne inicjatywy i pomagać potrzebującym? Czy może chodzi o to, że to sama Telewizja Republika próbuje wmawiać swoim widzom, że to ona jest najbardziej pokrzywdzona na świecie i to ona potrzebuje wsparcia? A nie dzieci, szpitale czy psy. Odnosimy wrażenie, że najwięcej do powiedzenia na temat pomagania mają ci, którzy siedzą na dupach w domach i tylko mądrzą w mediach społecznościowych.
Źródło: kobieta.wp.pl
Udostepnij artykul
