Doigrał się! Suski rozrabiał na miesięcznicy, do akcji wkroczyła policja. „Przyjęliśmy zawiadomienie”
No i się doigrał! Marek Suski wziął udział w szarpaninie w czasie obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Sprawą już zajęła się policja. Suski awanturnik W czasie ostatnich obchodów miesięcznicy smoleńskiej próżno było szukać Jarosława Kaczyńskiego. I bez niego było jednak gorąco: gdy posłowie PiS wyszli z kościoła i ruszyli w stronę pomnika, na ich drodze stanął mężczyzna z transparentem z hasłem: „Najwięksi kłamcy, złodzieje, zbrodniarze, degeneraci nie siedzą w więzieniach, ale na salach parlamentów”. No i zaczęło się! Marek Suski nie wytrzymał, podbiegł do nieszczęśnika i zaczął się z nim szarpać. Wyrwał mu transparent. Sytuację ratować musiała policja. Suski mówił potem o tym, co zaszło, mediom. — Nie dotykałem łobuza — zarzekał się w rozmowie z „Faktem”. Co ciekawe, chyba krył jednego z kompanów: nie potwierdził tego, że na miejscu był Antoni Macierewicz. I to mimo tego, że byłego szefa MON widać na zdjęciach. Co na to policja? „Fakt” zapytał też o sprawę policję. Funkcjonariusze potwierdzili, że przyjęli zawiadomienie, a czynności w sprawie trwają. – Jednocześnie informuję, że wskazanego dnia policjanci podejmowali odpowiednie działania, które były rejestrowane kamerami służbowymi. Aktualnie wszystkie zebrane materiały w tej sprawie są analizowane— powiedział mł. asp. Jakub Pacyniak, Oficer Prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I. Cała sytuacja

No i się doigrał! Marek Suski wziął udział w szarpaninie w czasie obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Sprawą już zajęła się policja.
Suski awanturnik
W czasie ostatnich obchodów miesięcznicy smoleńskiej próżno było szukać Jarosława Kaczyńskiego. I bez niego było jednak gorąco: gdy posłowie PiS wyszli z kościoła i ruszyli w stronę pomnika, na ich drodze stanął mężczyzna z transparentem z hasłem: „Najwięksi kłamcy, złodzieje, zbrodniarze, degeneraci nie siedzą w więzieniach, ale na salach parlamentów”. No i zaczęło się! Marek Suski nie wytrzymał, podbiegł do nieszczęśnika i zaczął się z nim szarpać. Wyrwał mu transparent. Sytuację ratować musiała policja.
Suski mówił potem o tym, co zaszło, mediom. — Nie dotykałem łobuza — zarzekał się w rozmowie z „Faktem”. Co ciekawe, chyba krył jednego z kompanów: nie potwierdził tego, że na miejscu był Antoni Macierewicz. I to mimo tego, że byłego szefa MON widać na zdjęciach.
Co na to policja?
„Fakt” zapytał też o sprawę policję. Funkcjonariusze potwierdzili, że przyjęli zawiadomienie, a czynności w sprawie trwają.
– Jednocześnie informuję, że wskazanego dnia policjanci podejmowali odpowiednie działania, które były rejestrowane kamerami służbowymi. Aktualnie wszystkie zebrane materiały w tej sprawie są analizowane— powiedział mł. asp. Jakub Pacyniak, Oficer Prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I.
Cała sytuacja pokazuje jednak coś więcej niż tylko chwilowy wybuch emocji. Jeśli nawet tak doświadczony polityk jak Marek Suski daje się ponieść nerwom podczas uroczystości, które mają być symbolem powagi i pamięci, trudno mówić o godnym tonie tych wydarzeń. Zamiast refleksji i zadumy znów dostaliśmy obrazek rodem z ulicznej awantury, który bardziej pasuje do politycznego spektaklu niż do miesięcznicy.
Obchody miesięcznicy smoleńskiej to cykliczne zgromadzenia organizowane każdego 10. dnia miesiąca w celu upamiętnienia ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńsk, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński. Uroczystości z czasem przekształciły się — zdaniem krytyków — z aktu żałoby w silnie upolitycznione wydarzenia o charakterze partyjnym, skupione wokół środowiska Jarosław Kaczyński. Krytycy wskazują, że comiesięczna forma obchodów utrwala podziały społeczne, podtrzymuje napięcia polityczne oraz wykorzystuje tragedię do bieżącej walki ideologicznej, zamiast sprzyjać wspólnemu, ponadpartyjnemu upamiętnieniu ofiar.
źródło: Fakt
Udostepnij artykul
