Co to za praktyki? Nawrocki się spóźnił, premier tylko zerkał na zegarek. "Słabe i małostkowe"
Karol Nawrocki w końcu spotkał się z Donaldem Tuskiem. Premier musiał czekać chwilę na gospodarza spotkania, co nie umknęło uwadze internautów. Tusk musiał czekać Jak wiadomo, Karol Nawrocki nie pała sympatią w stronę Donalda Tuska oraz ministrów wchodzących w skład jego rządu. Już podczas swojego pierwszego orędzia jako nowy prezydent zaatakował ich i oskarżał o brak efektywności dotychczasowych działań. Kilka dni temu nawet stwierdził, że premier powinien do niego zadzwonić z gratulacjami, a tego nie zrobił. Po ponad tygodniu od oficjalnego zaprzysiężenia na prezydenta RP, w końcu doszło do spotkania z szefem Rady Ministrów. Z tym, że Tusk musiał na Nawrockiego czekać, co nie było zwykłą wpadką związaną z nieplanowanym opóźnieniem. Wspierany przez PiS polityk chciał tym pokazać swoją wyższość nad liderem KO, być może na wzór Donalda Trumpa. Amerykanin ma w zwyczaju pojawianie się na ważnych spotkaniach grubo po czasie. Andrzej Duda musiał na niego czekać prawie godzinę, po czym Republikanin po 20 minutach zakończył z nim rozmowę. Tutaj było dość podobnie, chociaż mówimy o spóźnieniu jedynie o dwie minuty, ale to raczej nie był przypadek. Media zdążyły pokazać Tuska, który czeka na Nawrockiego i patrzy na zegarek, co przedstawiało go w takim świetle, że nie jest dla gospodarza

Karol Nawrocki w końcu spotkał się z Donaldem Tuskiem. Premier musiał czekać chwilę na gospodarza spotkania, co nie umknęło uwadze internautów.
Tusk musiał czekać
Jak wiadomo, Karol Nawrocki nie pała sympatią w stronę Donalda Tuska oraz ministrów wchodzących w skład jego rządu. Już podczas swojego pierwszego orędzia jako nowy prezydent zaatakował ich i oskarżał o brak efektywności dotychczasowych działań. Kilka dni temu nawet stwierdził, że premier powinien do niego zadzwonić z gratulacjami, a tego nie zrobił.
Po ponad tygodniu od oficjalnego zaprzysiężenia na prezydenta RP, w końcu doszło do spotkania z szefem Rady Ministrów. Z tym, że Tusk musiał na Nawrockiego czekać, co nie było zwykłą wpadką związaną z nieplanowanym opóźnieniem. Wspierany przez PiS polityk chciał tym pokazać swoją wyższość nad liderem KO, być może na wzór Donalda Trumpa. Amerykanin ma w zwyczaju pojawianie się na ważnych spotkaniach grubo po czasie. Andrzej Duda musiał na niego czekać prawie godzinę, po czym Republikanin po 20 minutach zakończył z nim rozmowę.
Tutaj było dość podobnie, chociaż mówimy o spóźnieniu jedynie o dwie minuty, ale to raczej nie był przypadek. Media zdążyły pokazać Tuska, który czeka na Nawrockiego i patrzy na zegarek, co przedstawiało go w takim świetle, że nie jest dla gospodarza nikim ważnym i godnym tego, aby pojawić się na czas. „Słabe i małostkowe”, „Gość nie powinien czekać na gospodarza”, „Prostackie zachowanie pana Nawrockiego” – piszą na X internauci.
Nawrocki kazał Tuskowi czekać. Później rozpoczęło się pierwsze spotkanie prezydenta z premierem.
W @tvn24 i @tvn24plus trwa wydanie specjalne:
🔹https://t.co/pFMj2kQChV
🔸https://t.co/ZP3Rw6lIxK pic.twitter.com/tZj5kTHezm— tvn24 (@tvn24) August 14, 2025
Ich spotkanie trwało niecałą godzinę, a Tusk opuścił Kancelarię chwilę przed godzinę 13:00. Jego wpis na X, w którym podsumował całe wydarzenie, stanowi idealny dowód na to, że była to odgórnie zaplanowana szopka. – W jednym byliśmy z Panem Prezydentem zgodni w stu procentach: że mamy kochane rodziny i fantastyczne dzieci! – napisał Tusk. Jeżeli świeżo upieczony prezydent, który zaraz ma lecieć na ważne spotkanie z Trumpem, zamiast omawiać jego plan z premierem, gawędzi sobie z nim o dzieciach, stanowi to bardzo złą zapowiedź ich współpracy.
W jednym byliśmy z Panem Prezydentem zgodni w stu procentach: że mamy kochane rodziny i fantastyczne dzieci!😀
— Donald Tusk (@donaldtusk) August 14, 2025
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
