Co on bredzi? Błaszczak poszedł do Polsat News i zaatakował Sikorskiego. „Prowadzi nas do utraty niepodległości”
Mariusz Błaszczak przyszedł do studia Polsat News i zaczął wygadywać takie rzeczy, że ręce opadają. Polityk PiS jak mantrę powtarzał, że Polska musi bać się Niemców, a Radosław Sikorski to fatalny minister, przez którego… stracimy niepodległość. Błaszczak atakuje Sikorskiego i boi się Niemców Mariusz Błaszczak w „Gościu Wydarzeń” powtórzył swoją starą śpiewkę: kocha Amerykanów, bo mogą zapewnić nam bezpieczeństwo, ale też boi się Niemców. Podkreślił, że dominacja naszych zachodnich sąsiadów w Europie zawsze kończyła się dla naszego regionu źle. Chyba chciał tym nawiązać do I i II wojny światowej. Gdy prowadzący wywiad zwrócił mu uwagę na to, że władze Niemiec mówiły ostatnio o przywództwie poprzez współpracę, Błaszczak powiedział, że kanclerz powoływał się na słowa polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego sprzed lat. – Stawiam tezę, że Sikorski przejdzie do historii jako fatalny minister spraw zagranicznych, który doprowadzi do upadku niepodległości przez nasz kraj – ostrzegł. Błaszczak wie przy tym, jak uratować świat przed kolejnym globalnym konfliktem: trzeba zrefornować Unię Europejską. – Należy spowodować taką zmianę w Unii Europejskiej, jaka zaszła w Stanach Zjednoczonych – powiedział pupilek Jarosława Kaczyńskiego. Wskazał dalej na cuda Donalda Trumpa: to on doprowadził do tego, że ceny energii w USA są trzykrotnie niższe niż w Unii.

Mariusz Błaszczak przyszedł do studia Polsat News i zaczął wygadywać takie rzeczy, że ręce opadają. Polityk PiS jak mantrę powtarzał, że Polska musi bać się Niemców, a Radosław Sikorski to fatalny minister, przez którego… stracimy niepodległość.
Błaszczak atakuje Sikorskiego i boi się Niemców
Mariusz Błaszczak w „Gościu Wydarzeń” powtórzył swoją starą śpiewkę: kocha Amerykanów, bo mogą zapewnić nam bezpieczeństwo, ale też boi się Niemców. Podkreślił, że dominacja naszych zachodnich sąsiadów w Europie zawsze kończyła się dla naszego regionu źle. Chyba chciał tym nawiązać do I i II wojny światowej.
Gdy prowadzący wywiad zwrócił mu uwagę na to, że władze Niemiec mówiły ostatnio o przywództwie poprzez współpracę, Błaszczak powiedział, że kanclerz powoływał się na słowa polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego sprzed lat. – Stawiam tezę, że Sikorski przejdzie do historii jako fatalny minister spraw zagranicznych, który doprowadzi do upadku niepodległości przez nasz kraj – ostrzegł.
Błaszczak wie przy tym, jak uratować świat przed kolejnym globalnym konfliktem: trzeba zrefornować Unię Europejską. – Należy spowodować taką zmianę w Unii Europejskiej, jaka zaszła w Stanach Zjednoczonych – powiedział pupilek Jarosława Kaczyńskiego. Wskazał dalej na cuda Donalda Trumpa: to on doprowadził do tego, że ceny energii w USA są trzykrotnie niższe niż w Unii. UE ogólnie jest be, bo „nie stosuje się do obowiązujących przepisów, łamie traktaty”.
Rada Pokoju? Musimy tam być!
Po tych słowach musiał uznać, że jeszcze dostatecznie nie podlizał się USA, więc zaczął atakować premiera Donalda Tuska, który przekazał, że rząd nie jest zwolennikiem przystąpienia do Rady Pokoju, czyli organu, jaki niedawno stworzył amerykański prezydent. – To błąd Donalda Tuska, atak na Stany Zjednoczone – załamywał ręce Błaszczak.
Zresztą polski premier podpadł byłemu ministrowi też z innego powodu: chce, by Polska przystąpiła do programu SAFE.
– A wie pan, dlaczego Donald Tusk tak prze do tego? Dlatego, że uważa, że będzie gwarantem tego, iż w sytuacji, w której straciłby w wyniku wyborów władzę, no to tą władzę odzyska. Tak jak Unia Europejska obaliła już kilka gabinetów, kilka rządów we Włoszech, tak będzie obalała właśnie w tej wrażliwej kwestii, bo obronność jest wrażliwą kwestią – niemal łkał.
Źródło: Polsat News
Udostepnij artykul
