Polityka i spoleczenstwo

Była 10:10, gdy Radosław Sikorski zamieścił TEN wpis, prezydencki minister zapędzony w kozi róg. "Mamy transkrypt"

19 sierpnia 2025, 09:1561 wyswietlen
Udostępnij:

Prezydencki minister Marcin Przydacz na antenie RMF FM jeszcze raz obwinił stronę rządową za nieobecność polskiego przedstawiciela w USA. Na jego słowa natychmiast zareagował Radosław Sikorski. Bez Polski w Waszyngtonie W poniedziałek w Waszyngtonie doszło do spotkania europejskich przywódców z Donaldem Trumpem i Wołodymirem Zełenskim. Tematem spotkanie było bezpieczeństwo Europy i szukanie rozwiązań, by jak najszybciej zakończyć wojnę w Ukrainie. W Białym Domu nie było żadnego przedstawiciela polskiej dyplomacji, co od kilkudziesięciu godzin jest przedmiotem sporu na linii Pałac Prezydencki – rząd. Politycy PiS i otoczenie Karola Nawrockiego nagle zapomnieli o „przyjacielskich” relacjach z Donaldem Trumpem i przekonują, że na spotkanie w Waszyngtonie powinien udać się premier lub przedstawiciel polskiego rządu – na przykład Radosław Sikorski. – My jesteśmy poza tym formatem koalicji chętnych, to format premierowski. Jeśli więc ktokolwiek miałby jechać do USA, to premier Tusk. Tym bardziej że prezydent Nawrocki za dwa tygodnie ma swoją wizytę w Białym Domu, do której już się przygotowujemy – powiedziała osoba z otoczenia prezydenta w rozmowie z serwisem Money.pl. To ciekawe, biorąc pod uwagę, że w Waszyngtonie był np. prezydent Francji Emmanuel Macron. Sikorski wyjaśnił Przydacza We wtorek do całej sprawy odniósł się też Marcin Przydacz, który udzielił wywiadu RMF FM. – To

Była 10:10, gdy Radosław Sikorski zamieścił TEN wpis, prezydencki minister zapędzony w kozi róg. "Mamy transkrypt"

Prezydencki minister Marcin Przydacz na antenie RMF FM jeszcze raz obwinił stronę rządową za nieobecność polskiego przedstawiciela w USA. Na jego słowa natychmiast zareagował Radosław Sikorski.

Bez Polski w Waszyngtonie

W poniedziałek w Waszyngtonie doszło do spotkania europejskich przywódców z Donaldem Trumpem i Wołodymirem Zełenskim. Tematem spotkanie było bezpieczeństwo Europy i szukanie rozwiązań, by jak najszybciej zakończyć wojnę w Ukrainie. W Białym Domu nie było żadnego przedstawiciela polskiej dyplomacji, co od kilkudziesięciu godzin jest przedmiotem sporu na linii Pałac Prezydencki – rząd. Politycy PiS i otoczenie Karola Nawrockiego nagle zapomnieli o „przyjacielskich” relacjach z Donaldem Trumpem i przekonują, że na spotkanie w Waszyngtonie powinien udać się premier lub przedstawiciel polskiego rządu – na przykład Radosław Sikorski.

My jesteśmy poza tym formatem koalicji chętnych, to format premierowski. Jeśli więc ktokolwiek miałby jechać do USA, to premier Tusk. Tym bardziej że prezydent Nawrocki za dwa tygodnie ma swoją wizytę w Białym Domu, do której już się przygotowujemy – powiedziała osoba z otoczenia prezydenta w rozmowie z serwisem Money.pl. To ciekawe, biorąc pod uwagę, że w Waszyngtonie był np. prezydent Francji Emmanuel Macron.

Sikorski wyjaśnił Przydacza

We wtorek do całej sprawy odniósł się też Marcin Przydacz, który udzielił wywiadu RMF FM. – To Tusk i Sikorski nie zgłosili obecności Polski na rozmowach w Waszyngtonie. To było spotkanie „koalicji chętnych”, m.in. chętnych do wysyłania wojsk na Ukrainę i ustalenia co do obecności polskiej zapadały w sobotę i w niedzielę, i w tym formacie decyzje i dyskusje prowadził premier Tusk i minister Sikorski – mówił prezydencki minister w „Porannej rozmowie” RMF FM.

Proszę spytać, czy minister Sikorski zgłosił udział do spotkania w Waszyngtonie. Taką mam informację pochodzącą z wielu źródeł, także ze źródeł zagranicznych, bo tutaj też wymieniam się informacjami – dodał.

Na jego słowa zareagował już minister Radosław Sikorski. – Wiceminister Przydacz dostał z MSZ szczegółową relację z telekonferencji Koalicji Chętnych i wie, że nie było tam żadnego zgłaszania obecności. Mamy transkrypt. Nie będzie łatwo współpracować bez szacunku dla faktów i minimum dobrej woli – napisał szef polskiej dyplomacji.

Źródło: RMF FM

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz