Brudziński opowiedział o kłótniach w PiS. Nie uwierzycie, do kogo porównał prezesa! "W partii jak w..."
Joachim Brudziński przekonuje, że wszystko w PiS jest pod kontrolą. Oczywiście dzięki prezesowi, którego porównał nawet do generała zakonu, który dba o porządek. Świąteczny pożar w PiS Jarosław Kaczyński nie ma żadnych sentymentów i jak ktoś mu podpadnie, to z automatu spada w hierarchii. Nawet długie lata współpracy, a raczej posłusznego wykonywania poleceń prezesa PiS, nie uratują nieposłusznego członka partii. Niedawno przekonał sie o tym Robert Telus, były minister rolnictwa w rządzie PiS, teraz przekonuje się o tym Mateusz Morawiecki. Z karuzeli prezesa nie wypadł nigdy Joachim Brudziński. Europoseł PiS od lat zabiera nawet Kaczyńskiego na wakacje, dzięki czemu ten może popływać łódką lub zobaczyć z bliska złowioną rybę. Ostatnio Joachim Brudziński pojawił się w programie „Poranny Ring”. Temat rozmowy mógł być tylko jeden. To oczywiście aktualna sytuacja w PiS: Jacek Kurski, Waldemar Buda, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin czy Piotr Müller – to jedni z głównych bohaterów przedświątecznej nawalanki, która toczy się przy Nowogrodzkiej od jakiegoś czasu. W partii powstały frakcje i frakcyjki, który podstawiają sobie nogi, okładają sobie nawzajem za pośrednictwem mediów i portali społecznościowych i walczą o wpływy. Jarosław Kaczyński jeszcze próbuje to wszystko ratować, organizuje jakieś spotkania, ale z dnia na dzień (albo i z godziny na

Joachim Brudziński przekonuje, że wszystko w PiS jest pod kontrolą. Oczywiście dzięki prezesowi, którego porównał nawet do generała zakonu, który dba o porządek.
Świąteczny pożar w PiS
Jarosław Kaczyński nie ma żadnych sentymentów i jak ktoś mu podpadnie, to z automatu spada w hierarchii. Nawet długie lata współpracy, a raczej posłusznego wykonywania poleceń prezesa PiS, nie uratują nieposłusznego członka partii. Niedawno przekonał sie o tym Robert Telus, były minister rolnictwa w rządzie PiS, teraz przekonuje się o tym Mateusz Morawiecki. Z karuzeli prezesa nie wypadł nigdy Joachim Brudziński. Europoseł PiS od lat zabiera nawet Kaczyńskiego na wakacje, dzięki czemu ten może popływać łódką lub zobaczyć z bliska złowioną rybę.
Ostatnio Joachim Brudziński pojawił się w programie „Poranny Ring”. Temat rozmowy mógł być tylko jeden. To oczywiście aktualna sytuacja w PiS: Jacek Kurski, Waldemar Buda, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin czy Piotr Müller – to jedni z głównych bohaterów przedświątecznej nawalanki, która toczy się przy Nowogrodzkiej od jakiegoś czasu. W partii powstały frakcje i frakcyjki, który podstawiają sobie nogi, okładają sobie nawzajem za pośrednictwem mediów i portali społecznościowych i walczą o wpływy. Jarosław Kaczyński jeszcze próbuje to wszystko ratować, organizuje jakieś spotkania, ale z dnia na dzień (albo i z godziny na godzinę) widać coraz bardziej, że PiS pęka.
Prezes jak generał zakonu
W PiS były nawet dwie wigilie. Jedna, którą tradycyjnie zorganizował Jarosław Kaczyński, i druga, nieco mniej formalna, na którą zaprosił Mateusz Morawiecki. Jakby tego politycy PiS nie tłumaczyli – wygląda to słabo. Były premier był co prawda na tej „głównej” uroczystości, ale opłatkiem z Jackiem Kurskim się nie podzielił. Mówi, że nie zdążył, bo pędził na wywiad.
Teraz do pożaru w PiS odniósł się wspomniany Brudziński. Jak można się było spodziewać, uspokoił wszystkich zaniepokojonych i stwierdził, że tarcia w partii to sprawa najzupełniej normalna. Europoseł PiS przypomniał też o hierarchii.
– W partii, tak jak w czasem zakonie jest generał, prowincjał, gwardian i musi być porządek. Generałem „zakonu” jest Kaczyński, zresztą w partii są dziś trzy najważniejsze osoby w partii: prezes Jarosław Kaczyński, szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak i sekretarz generalny Piotr Milowański. (…) Co się dzieje w partii? Obserwujemy różne napięcia miedzy politykami albo z krótszym stażem politycznym, partyjnym albo wśród kolegów z dłuższym stażem, ale takich, którzy zawsze skupiali na sobie uwagę – powiedział Brudziński w programie „Poranny Ring”.
Źródło: Se.pl
Udostepnij artykul
