Bąkiewicz chciał "wyrywać chwasty", teraz usłyszał TE zarzuty. "Nie przyznał się"
Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty! Chodzi m.in. o nawoływanie do zabójstwa premiera Donalda Tuska. A to nie wszystko. Nowy kolega PiS-u Gdy we wrześniu 2023 r. PiS ogłosiło swoje listy wyborcze, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Oto Jarosław Kaczyński bez mrugnięcia oka zgodził się, by na listach wyborczych znaleźli się Łukasz Mejza, dla którego nawet szkoda stukać w klawiaturę, a także Robert Bąkiewicz – narodowiec, który zasłynął m.in. chamskim zagłuszaniem przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej. Jak się okazało Robert Bąkiewicz był (i jest) potrzebny PiS, które zniża się do jego poziomu, bo odbić trochę głosów mocniej kojarzonej narodowcami Konfederacji i Grzegorzowi Braunowi. W promowaniu narodowca palce maczał też Andrzej Duda, który ułaskawił Bąkiewicza. Cóż, każdy ma takiego bohatera, na jakiego zasługuje. Dla jednych autorytetem jest Lech Kaczyński albo Władysław Bartoszewski, dla innych Bąkiewicz. O Bąkiewiczu kolejny raz zrobiło się głośno za sprawą wiecu PiS, na którym jak zwykle się wydzierał, a jego fumfle z Ruchu Obrony Granic trzymali papierowe kosy. Bąkiewicz podkreślił, że ROG krzyczy „kosy na sztorc” w odwołaniu do historycznych polskich powstań i insurekcji. — Nie bójcie się prokuratur, sądów, ci ludzie zapłacą za to cenę. I ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba

Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty! Chodzi m.in. o nawoływanie do zabójstwa premiera Donalda Tuska. A to nie wszystko.
Nowy kolega PiS-u
Gdy we wrześniu 2023 r. PiS ogłosiło swoje listy wyborcze, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Oto Jarosław Kaczyński bez mrugnięcia oka zgodził się, by na listach wyborczych znaleźli się Łukasz Mejza, dla którego nawet szkoda stukać w klawiaturę, a także Robert Bąkiewicz – narodowiec, który zasłynął m.in. chamskim zagłuszaniem przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej.
Jak się okazało Robert Bąkiewicz był (i jest) potrzebny PiS, które zniża się do jego poziomu, bo odbić trochę głosów mocniej kojarzonej narodowcami Konfederacji i Grzegorzowi Braunowi. W promowaniu narodowca palce maczał też Andrzej Duda, który ułaskawił Bąkiewicza. Cóż, każdy ma takiego bohatera, na jakiego zasługuje. Dla jednych autorytetem jest Lech Kaczyński albo Władysław Bartoszewski, dla innych Bąkiewicz.
O Bąkiewiczu kolejny raz zrobiło się głośno za sprawą wiecu PiS, na którym jak zwykle się wydzierał, a jego fumfle z Ruchu Obrony Granic trzymali papierowe kosy. Bąkiewicz podkreślił, że ROG krzyczy „kosy na sztorc” w odwołaniu do historycznych polskich powstań i insurekcji. — Nie bójcie się prokuratur, sądów, ci ludzie zapłacą za to cenę. I ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły – krzyczał do tłumu, a politycy PiS chodzili po mediach i opowiadali, że ich nowy bohater dobrze gadał.
Od tych wydarzeń minęło kilka miesięcy, ale teraz sprawa wróciła. Dlaczego? Ponieważ Bąkiewicz usłyszał trzy zarzuty związane ze swoim występem na wiecu.
Trzy zarzuty dla Bąkiewicza
Pierwszy zarzut mówi o „publicznym nawoływaniu do popełnienia zbrodni pozbawienia życia prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także pozbawienia życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu bliżej nieokreślonych osób współpracujących z Prezesem Rady Ministrów”. Bąkiewicz obwiniał ich o niewłaściwą politykę migracyjną, służbę na rzecz Niemiec i migrantów. Chodzi m.in. o wspomniane słowa o „wyrywaniu chwastów”, czy wypowiedzi: „wroga trzeba dobić”, „nie czekajcie tylko na polityków, sami musicie podjąć tę kosę”.
Drugi zarzut dotyczy publicznego poniżenia konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, czyli premiera. Bąkiewicz nazywał premiera Donalda Tuska „zdrajcą” i „niemieckim pachołkiem”. Trzeci zarzut dotyczy nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych. Co na to sam Bąkiewicz? Jak informuje prokuratura, narodowiec nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Narodowcowi grożą trzy lata więzienia i grzywna.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
