Aż iskry poszły! Poseł PiS zaczął mędrkować ws. zestrzelenia dronów i został zgaszony. "Powinien pan wyjść"
Ogromne emocje w studiu Polsat News, a wszystko przez słowa Jana Dziedziczaka z PiS. – Strzelano złotymi kulami do tych dronów – stwierdził polityk. I się zaczęło. – Mam już dosyć tych tysięcy mądrali, którzy nigdy tak naprawdę nie mieli nic wspólnego z wojną czy z wojskiem i każdy ma jakiś pogląd na to, jak ma się wojsko zachować, kiedy strzelać, kto ma kogo sprawdzać i jaki sprzęt należy kupić. To się musi wreszcie skończyć, bo tego wymaga interes narodowy i bezpieczeństwo państwa – mówił w środę przed posiedzeniem rządu Donald Tusk. — Nie możemy w żaden sposób pozwolić nikomu, czy to są media, czy politycy, czy opozycja, czy prezydent, nikomu nie można pozwolić na to, żeby polski żołnierz czy funkcjonariusz Straży Granicznej się zastanawiał, zanim podejmie decyzję, czy coś mu za to grozi, czy ktoś go za to skrytykuje — dodawał premier. I mamy nieodparte wrażenie, że miał na myśli m.in. Jana Dziedziczaka z PiS. Polityk gościł w Polsat News i zaczął prezentować swoje teorie w związku z zestrzeleniem dronów, które 10 września znalazły się w polskiej przestrzeni powietrznej. Szokujące słowa posła PiS — Fakty są takie, że polska obrona przed dronami była bardzo droga. Strzelano złotymi kulami do

Ogromne emocje w studiu Polsat News, a wszystko przez słowa Jana Dziedziczaka z PiS. – Strzelano złotymi kulami do tych dronów – stwierdził polityk. I się zaczęło.
– Mam już dosyć tych tysięcy mądrali, którzy nigdy tak naprawdę nie mieli nic wspólnego z wojną czy z wojskiem i każdy ma jakiś pogląd na to, jak ma się wojsko zachować, kiedy strzelać, kto ma kogo sprawdzać i jaki sprzęt należy kupić. To się musi wreszcie skończyć, bo tego wymaga interes narodowy i bezpieczeństwo państwa – mówił w środę przed posiedzeniem rządu Donald Tusk.
— Nie możemy w żaden sposób pozwolić nikomu, czy to są media, czy politycy, czy opozycja, czy prezydent, nikomu nie można pozwolić na to, żeby polski żołnierz czy funkcjonariusz Straży Granicznej się zastanawiał, zanim podejmie decyzję, czy coś mu za to grozi, czy ktoś go za to skrytykuje — dodawał premier. I mamy nieodparte wrażenie, że miał na myśli m.in. Jana Dziedziczaka z PiS. Polityk gościł w Polsat News i zaczął prezentować swoje teorie w związku z zestrzeleniem dronów, które 10 września znalazły się w polskiej przestrzeni powietrznej.
Szokujące słowa posła PiS
— Fakty są takie, że polska obrona przed dronami była bardzo droga. Strzelano złotymi kulami do tych dronów — powiedział Jan Dziedziczak w programie „Debata Gozdyry”. Polityk dodał, że udało się zestrzelić „zaledwie trzy z 20 takich maszyn i uderzono w budynek mieszkalny, co jest kompromitacją”. Dziedziczak dodał, że informacje na ten temat były ukrywane przed prezydentem Karolem Nawrockim. Po tych słowach drugi gość programu, Grzegorz Napieralski nie wytrzymał.
— Pan celowo wprowadza rosyjską dezinformację do naszej opinii publicznej. Za to, co pan powiedział, powinien pan przeprosić i wyjść z tego studia. Wojsko Polskie zareagowało rewelacyjnie, obroniło naszych mieszkańców. Co pan w ogóle powiedział — rakieta ma być wyceniana, aby ratować ludzkie życie? To, co pan mówi, to jest język Kremla — stwierdził wyraźnie poruszony polityk Koalicji Obywatelskiej.
Dziedziczak i na to miał przygotowaną odpowiedź i stwierdził, że za czasów rządów PiS przygotowany został tańszy system do neutralizowania dronów. – Za rządów Tuska to zaniechano – powiedział.
Źródło: Polsat News
Udostepnij artykul
