Awantura w Polsat News, człowiek prezydenta usłyszał kilka mocnych słów. „Przychodzi cham i ubliża”
— Pan mnie nie poucza, nie jesteśmy w płockiej szkole — histeryzował prezydencki minister Marcin Przydacz. Mówił to do wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego. Doszło do awantury! A o co poszło? O polską politykę międzynarodową i… szkołę w Płocku. Przydacz vs. Zgorzelski W „Śniadaniu Rymanowskiego” w Polsat News pokłócono się o Włodzimierza Czarzastego, który publicznie skrytykował Donalda Trumpa, w odpowiedzi ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose ogłosił, że zrywa z nim wszelkie kontakty. Przywołano też słowa Radosława Sikorskiego, który powiedział, że będzie chciał wiedzieć „na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora, i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją”. Jak skomentowali to obecni w studiu Marcin Przydacz i Piotr Zgorzelski? — Warto, żeby przedstawiciele opozycji odpowiedzieli, czy czasami uzgadniana jest agenda polityczna w Polsce z ambasadorem Stanów Zjednoczonych. Bo jeżeli tak, to chcę bardzo mocno zaprotestować, że Polska to nie jest żadna republika bananowa, gdzie się jedzie do ambasadora i się pyta, co mamy robić — powiedział wicemarszałek Sejmu z PSL. Dodał, że jego słowa chce pilnie skomentować szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. — Pańscy interlokutorzy siedzący tutaj mają dużo większą kulturę osobistą niż pan — dodał. — Pan jest nauczycielem z zawodu. Pan

— Pan mnie nie poucza, nie jesteśmy w płockiej szkole — histeryzował prezydencki minister Marcin Przydacz. Mówił to do wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego. Doszło do awantury! A o co poszło? O polską politykę międzynarodową i… szkołę w Płocku.
Przydacz vs. Zgorzelski
W „Śniadaniu Rymanowskiego” w Polsat News pokłócono się o Włodzimierza Czarzastego, który publicznie skrytykował Donalda Trumpa, w odpowiedzi ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose ogłosił, że zrywa z nim wszelkie kontakty. Przywołano też słowa Radosława Sikorskiego, który powiedział, że będzie chciał wiedzieć „na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora, i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją”. Jak skomentowali to obecni w studiu Marcin Przydacz i Piotr Zgorzelski?
— Warto, żeby przedstawiciele opozycji odpowiedzieli, czy czasami uzgadniana jest agenda polityczna w Polsce z ambasadorem Stanów Zjednoczonych. Bo jeżeli tak, to chcę bardzo mocno zaprotestować, że Polska to nie jest żadna republika bananowa, gdzie się jedzie do ambasadora i się pyta, co mamy robić — powiedział wicemarszałek Sejmu z PSL.
Dodał, że jego słowa chce pilnie skomentować szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. — Pańscy interlokutorzy siedzący tutaj mają dużo większą kulturę osobistą niż pan — dodał.
— Pan jest nauczycielem z zawodu. Pan mnie nie poucza, nie jesteśmy w płockiej szkole — odpowiedział mu Przydacz. — Co pan ma do płockiej szkoły? — zareagował na to europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz.
Pokażmy, że to chamy są!
Następnie polityk KO dodał, że chce „obnażać PiS-owskie chamstwo”. — Mam wrażenie, że pan mógłby mieć aspiracje, aby płocką szkołę ukończyć, aczkolwiek kompetencji panu z pewnością do tego brakuje — zakpił sobie.
Kiedy Przydacz mu przerywał, znowu odpowiedział ripostą. — Niech pan wytrzyma chwilę, niech nauczą pana w tej kancelarii prezydenta te chłopaki, te Boguckie, Andruszkiewicze troszeczkę cierpliwości – kpił.
Zgorzelski kontynuował ten wątek. — Przychodzi do programu taki cham i po prostu ubliża płockiej szkole — powiedział i uświadomił prezydenckiemu ministrowi, że w Płocku jest najstarsza szkoła w kraju.
Źródło: Polsat News, Onet
Udostepnij artykul
