Polityka i spoleczenstwo

Ambasador USA usłyszał pytanie o Czarzastego. Nerwowa reakcja, to mu się nie spodobało! „Może mi pan...”

11 lutego 2026, 14:43513 wyswietlen
Udostępnij:

Ambasador USA Tom Rose nie żałuje wywołania konfliktu z Włodzimierzem Czarzastym. Na pytania, czym tak naprawdę marszałek Sejmu obraził Donalda Trumpa, zareagował dość nerwowo. Jeśli ktoś nie wiedział, kto jest obecnie ambasadorem USA w Polsce, to teraz już na pewno usłyszał nazwisko Tom Rose. W zeszłym tygodniu dyplomata ogłosił niespodziewanie zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Skąd ta gwałtowna decyzja? Poszło o to, że marszałek odmówił poparcia dla wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi pokojowej Nagrody Nobla. Czarzasty oświadczył na konferencji prasowej, że prezydent USA na nagrodę nie zasługuje, ponieważ destabilizuje sytuację w organizacjach międzynarodowych, prowadzi siłową politykę. Jak podkreślił, to „łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego”. To wystarczyło, by Rose zagrzmiał o „obelgach” skierowanych pod adresem Trumpa. Kilka dni po wybuchu afery, Rose udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Oczywiście pojawił się w nim wątek Czarzastego. Dyplomatę zapytano, gdzie w wypowiedzi marszałka dostrzegł „skandaliczne obelgi” obrażające prezydenta USA. – To nie jest wszystko, co powiedział. Każdy może sobie to jeszcze raz przeczytać. Ja nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem o tym wystarczająco dużo. Przebiłem się ze swoim przesłaniem – odparł Rose. – Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale

Ambasador USA usłyszał pytanie o Czarzastego. Nerwowa reakcja, to mu się nie spodobało! „Może mi pan...”

Ambasador USA Tom Rose nie żałuje wywołania konfliktu z Włodzimierzem Czarzastym. Na pytania, czym tak naprawdę marszałek Sejmu obraził Donalda Trumpa, zareagował dość nerwowo.

Jeśli ktoś nie wiedział, kto jest obecnie ambasadorem USA w Polsce, to teraz już na pewno usłyszał nazwisko Tom Rose. W zeszłym tygodniu dyplomata ogłosił niespodziewanie zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Skąd ta gwałtowna decyzja? Poszło o to, że marszałek odmówił poparcia dla wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi pokojowej Nagrody Nobla.

Czarzasty oświadczył na konferencji prasowej, że prezydent USA na nagrodę nie zasługuje, ponieważ destabilizuje sytuację w organizacjach międzynarodowych, prowadzi siłową politykę. Jak podkreślił, to „łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego”. To wystarczyło, by Rose zagrzmiał o „obelgach” skierowanych pod adresem Trumpa.

Kilka dni po wybuchu afery, Rose udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Oczywiście pojawił się w nim wątek Czarzastego. Dyplomatę zapytano, gdzie w wypowiedzi marszałka dostrzegł „skandaliczne obelgi” obrażające prezydenta USA.

– To nie jest wszystko, co powiedział. Każdy może sobie to jeszcze raz przeczytać. Ja nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem o tym wystarczająco dużo. Przebiłem się ze swoim przesłaniem – odparł Rose. – Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować. I tak właśnie zrobiłem – dodał. Prowadzący wywiad dziennikarz, Jędrzej Bielecki, nie ustępował i poprosił do doprecyzowanie, który fragment konferencji marszałka był obraźliwy. Zasugerował, że byłby użyteczne, gdyby ambasador wyjaśnił to Polakom. Ten jednak zareagował w dość nerwowy sposób.

Z pewnością. I z pewnością dla mediów byłoby użyteczne podtrzymanie tego tematu. Ale może mi pan zadawać 25 razy to samo pytanie, a uzyska pan tę samą odpowiedź – odparł. Potem padło kolejne ciekawe pytanie. Dziennikarz zauważył, że podjęto decyzję o zerwaniu kontaktów z Czarzastym, a tymczasem Donald Trump nie ma problemów z utrzymywaniem stosunków z choćby Władimirem Putinem.

Nie muszę tego tłumaczyć! – zagrzmiał w odpowiedzi Tom Rose, a potem poprosił o zmianę tematu.

Źródło: Rzeczpospolita

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz