Ale jaja! Rachoń pędził za Ziobrą jak za gwiazdą rocka, teraz ma kłopoty. „Nagranie to pokazuje…”
Michał Rachoń trafi przed sąd. Powód? Jego sprint za autem, którym policja wiozła Zbigniewa Ziobrę. – Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby – kpił ze sprawy dziennikarz TV Republika. Rachoń biegł za idolem, teraz trafi przed sąd By pojąć, o co chodzi, musimy cofnąć się do 31 stycznia ubiegłego roku, kiedy to były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zatrzymany przez policję w siedzibie TV Republika w Warszawie. Wsadzili go do samochodu i ruszyli. Tyle że za autem niespodziewanie pobiegł dyrektor programowy stacji Michał Rachoń. Tak, pobiegł za pojazdem jak infantylny smarkacz za gwiazdami rocka. Miłość do Ziobry ma swoją cenę: Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, jak podają media, zajął się sprawą i skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wniosek o ukaranie dziennikarza za dwa wykroczenia: „szedł jezdnią, mimo obowiązku korzystania z chodnika lub drogi dla pieszych” oraz „korzystał z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię”. – Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces sądowy

Michał Rachoń trafi przed sąd. Powód? Jego sprint za autem, którym policja wiozła Zbigniewa Ziobrę. – Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby – kpił ze sprawy dziennikarz TV Republika.
Rachoń biegł za idolem, teraz trafi przed sąd
By pojąć, o co chodzi, musimy cofnąć się do 31 stycznia ubiegłego roku, kiedy to były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zatrzymany przez policję w siedzibie TV Republika w Warszawie. Wsadzili go do samochodu i ruszyli. Tyle że za autem niespodziewanie pobiegł dyrektor programowy stacji Michał Rachoń. Tak, pobiegł za pojazdem jak infantylny smarkacz za gwiazdami rocka.
Miłość do Ziobry ma swoją cenę: Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, jak podają media, zajął się sprawą i skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wniosek o ukaranie dziennikarza za dwa wykroczenia: „szedł jezdnią, mimo obowiązku korzystania z chodnika lub drogi dla pieszych” oraz „korzystał z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię”.
– Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces sądowy – kpił ze sprawy sam Rachoń.
👏Ciesze, się że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces… pic.twitter.com/4kQZrY67Sd
— michal.rachon (@michalrachon) January 23, 2026
Teraz mina mu zrzednie. Na video, na bazie którego pracowała policja, widać, że naruszył przepisy.
– Nagranie to pokazuje, że Michał Rachoń oraz inny mężczyzna, który prawdopodobnie znany jest Michałowi Rachoniowi z imienia i nazwiska, biegli ulicą Tłomackie do al. Solidarności, a następnie wtargnęli na jezdnię al. Solidarności oraz biegli po jezdni w kierunku wschodnim przez ok. 50 metrów. W tym samym czasie pojazd marki Renault, stojący na chodniku przy al. Solidarności włączył się do ruchu w bezpośredniej bliskości Michała Rachonia – czytamy w zawiadomieniu, jakie trafiło do służb, które napisał nieznany z nazwiska obywatel.
Ktoś tu ma w nosie prawo?
6 marca 2025 r. Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji zwrócił się do Komendy Powiatowej Policji w Wołominie o przesłuchanie Rachonia. Komisariat w Radzyminie przekazał warszawskim służbom, że 18 marca dziennikarz nie stawił się na przesłuchanie, nie wysłał nawet usprawiedliwienia.
Policja postanowiła, że tak łatwo nie odpuści: w maju gwiazdor został wezwany na przesłuchanie do Wydziału Ruchu Drogowego KSP. W czerwcu ponownie, w październiku po raz kolejny. Dopiero 5 listopada do policji zadzwonił pełnomocnik Rachonia i poinformował, że „p. Rachoń nie mógł stawić się w wyznaczonym terminie z uwagi na napięty grafik służbowy, związany z pracą dziennikarza”.
Policja wezwała dziennikarza kolejny raz w grudniu. Dopiero 14 stycznia do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynął wniosek o ukaranie prima donny w postępowaniu zwyczajnym. Pupilkowi PiS kara grzywny do 3 tys. zł lub kara nagany.
Źródło: Gazeta.pl
Udostepnij artykul
